sobota, 28 lutego 2009
Super bo lubię reklamę...Żartuje Jestem zmienny raz słodki raz bez szczelny... Nie muszę przebywać w tych wszystkich "fajnych" miejscach.Nie muszę znać tych wszystkich ludzi uważanych za "fajnych"... Największym szczęściem jest bycie sobą a nie udawanie,że kręci nas to co "powinno"bo jest "fajne"... Ne będę nikomu udowadniać,że jestem"fajny"... Akceptuję Siebie i znam swoją wartość... i nie odczuwam potrzeby pokazywania tego wszystkim dookoła.
Nie przejmuje się zbytnio tym,co ludzie powiedzą...Robię,co mi się w życiu podoba,ale tylko tak żebym mógł potem w lustrze...spojrzeć sobie w twarz.
Jestem inny...bo mam swój styl Jestem inny...bo zawsze jestem sobą Jestem inny...bo mam swój świat Jestem inny...bo mam swoich znajomych innych niż Ty masz Jestem inny...bo lubię inne rzeczy niż Ty Jestem inny...bo czasami lubię samotność Jestem inny...bo patrzę na świat inaczej niż Ty Jestem inny...bo nie jestem taki jak Ty Jestem inny...bo mam pomysły na które Ty byś nigdy nie wpadł Jestem inny...bo mam swoje zdanie
Gdy jestem zły krzyczę... Gdy jest mi zile płacze... Gdy jestem szczęśliwy mówię o tym otwarcie... Gdy źle robię powiedz mi... Gdy kiedyś zbłądzę sprowadź mnie na właściwą drogę... Dookoła ludzie chcą mnie oceniać!! Nie widzą serca, nie widzą duszy, Nie widzą tego co w mej głowie huczy!! Co moje usta mówią a co moje odbierają uszy!!
^^JESTEM: Zawsze sobą...^^ ^^KOCHAM: Całym sercem...^^ ^^CZEKAM: Na cud...^^ ^^PRZEBACZAM: Bo człowiek uczy sie na błędach...^^ ^^CIERPIĘ: Często...^^ ^^BOJĘ SIĘ: Utraty kogoś bliskiego...^^ ^^PRAGNĘ: Miłości...^^ ^^BRAKUJE MI: Wolnego czasu...^^ ^^SZUKAM: Szczęścia...^^ ^^WIERZYĘ: Że życie może być piękniejsze...^^ ^^UFAM: Najbliższym...^^ ^WIEM: Że szczęście jest blisko...^^ ^^UCIEKAM: W świat marzeń, gdy jest mi źle...^^ ^^TRACĘ: Cierpliwość...^^ ^^ZNOSZĘ: Każdy dzień...^^ ^^POTRZEBUJE: Tylko ?...^^ ^^WĄTPIĘ: Nie raz w sens swego życia...^^ ^^NISZCZĘ: Złe wspomnienia...^^ ^^MARZĘ: O dniach spędzonych z ?...^^ ^^PŁACZĘ: Bo każda łza przynosi ukojenie...^^ ^^BYWAM: Złośliwy...^^ ^^NIE LUBIĘ: Smutku...^^ ^^LUBIĘ: Motylki w brzuchu...^^ ^^UMIEM: Wybaczać...^^ ^^CHCĘ: Szczęścia...^^
piątek, 02 stycznia 2009
Sylwester 2008/na 2009r.
SYLWESTER 2008/2009r. Sylwester zapowiedał sie fantastycznie bo miał odbyc sie u mojego kolegi ale niestety odwołał całą zabawe nie wiem z jakiego powodu ale ok. to marek załatwiał sylwka u kolezanki która poznałem w Scenie, nazywa sie FIFI no ale wyjebała wszystkich na na blacha keksów, niedała znac co z sylwkiem i nie odbierała tel. na tym sylwku miała byc Samanta i byłu chłopak Marka Krystian hmmm no i inni, mówiłem sobie a ze sylwek wypali i bendzie ok, ale ze fifi nie dawała znac to Samanta wruk były od Marka zaprosiła wszystkich do siebie hmmm jak to mi napisał Marek to myslałem ze zjem tell. własny byłem wsciekły ale nie mówiłem tego Markowi. bo nie chciałem robic mu przykrosci. Ok poszliśmy do Samanty hooooo mieliśmy byc tam na 20.00 ale byliśmy na 19.30 troszeczke wczesniej poznałem Samante Krystiana i Aske fajna dziwczyna zona mojego Mareczka heee powiedzieli nam ze bendziemy musieli chwile zaczekac bo oni musza skonczyc przygotowywania i muszą sie przygotowac ok poszliśmy do pokoju było super byłem z Markiem sam w pokoju całowaliśmy sie puzniej przyszła para chłopak i taka laska nie pamietam ich imion bo zapomniałem skleroza nie boli, poczekalismy na elite i zaczelismy impreske hmmm muzyka nie była za ciekawa z początku ale ok przezyłem puzniej jak juz miałemm troche w głuwce to nie interesował mnie co leci. Ale idziemy dalej Krystian ma 16 czy 17 lat nie pamietam dokładnie pił tak szybko ze to szok mówe do Aski ze on zaroz bendzie pijany on mi mówi wiem mówie mu ze nie ma tak szybko pic ale on był zdenerwowany nie powiedział dlaczego ale ja sie domyslam dlaczego, chodził co chwile palic ok dośc na jego temat narazaie. Polece trochce dalej juz do godziny 00.00 nie odczyłem wogule ze zaczol sie nowy rok stwierdziłem ze noc jak każda inna ino petardy sa i ze pije sie heee wyszliśmy wszyscy pszed dom i pilismy szampana o twarłem szampana puzniej wypiłem z każdym po łyczku fajnie było spominam to fajnie zdjecia robilismy puzniej wrucilismy do domu i sie zaczeło Mareczek zaczoł oglądac zdjecia w aparacie i przelatywał ale zauważyłem ze wrucił do jednego zdjecia a ja to zauważyłem hmmm i usunełem dwa zdjecia jak Krystian i marek sa na fotce i jak ja jestem z krystianem Marek sie zdenerwował ze je usunełem niewiem czemu sie zdenerwował stwierdziłem ze zrobie jeszcze raz te fotki ino bez nas wziełem Krystiana na podwórko i zaczełem mu robic fotki mówił mi Mariusz prosze nierup tych fotek puzniej przyszedłem do pokoju i coo Marek usumoł moje dzieło cusz jak puzniej i tak miał zrobione fotki z krystianem. Puzniej wypiłem drinka i udawałem ze tancze heee i zauwazyłem po chwili cos nie tak Marek rozmawia z krystianem mówie fajnie ale zeby tak blisko siebie i jak zwykle ja jestem podejżliwy i patrzyłem na nich i co zauważyłem coś co nigdy nie miało sie zdażyc a co dokładnie marek i krystian pocałowali sie na moich oczach to zrobili nie wiem moze myśleli ze ja nie widze albo coś w tym stylu jak to widziałem to stwierdziłem ze stracilem Marka juz. Wyszedłem z pokoju i chciałem isc do domu bo stwierdziłem po co mam tam byc jak nie jestem tam poczebny Marek widzał ze wychodze tak gwałtownie i wybieg zamną zaczoł mnie przepraszac naprawde poczułem sie jak jakas zecz nimo ze Marek mnie przepraszał miałem ochote isc do domu bo wiedziałem ze oni byli ze soba a miałem takie przejebane przeczucie ze tak bendzie, miałem w sobie takie nerwy ze wemnie sie gotowało asz i w moich myślach leciały same kurwy i wogule. najleprze było to jak spytałem sie Marka dlaczego... to mi odpowiedział w jednym momencie ze pocałunek był na pozegnanie tego dawnego partnerstwa hmmm nie wiedziałem wogule co mam nato powiedziec wybaczyłem mu ten inncydent bo bardzo zalezy mi na Marku i on o tym wie moge głośno i wyraznie powiedziec ze go KOCHAM. Spotkaliśmy sie dzisiaj w 01.01.09 o 17.15 poszliśmy na skałke gadalismy, sobie nagrałem mu jeszcze fotki bo chiał gadalismy ponad 3 godziny tak to zleciało poszliśmy puzniej na przystanek i cooo sie stało Mareczek niechcacooo powiedział jego imie.. K... zezłoscilem sie trochce ale po chwili mi przszło... zastanawiam sie momentami czy Marek zdaje sobie sprawe jak ja go KOCHAM daze go naprawde całym moim uczuciem jakie człowiek moze dac... nic miałem ino tyle do napsania dzięki narka...
poniedziałek, 29 grudnia 2008
OPIS HEEE
Super bo lubię reklamę...Żartuje Jestem zmienny raz słodki raz bez szczelny... Nie muszę przebywać w tych wszystkich "fajnych" miejscach.Nie muszę znać tych wszystkich ludzi uważanych za "fajnych"... Największym szczęściem jest bycie sobą a nie udawanie,że kręci nas to co "powinno"bo jest "fajne"... Nie będę nikomu udowadniać, że jestem"fajny"... Akceptuję Siebie i znam swoją wartość... i nie odczuwam potrzeby pokazywania tego wszystkim dookoła.
Nie przejmuje się zbytnio tym, co ludzie powiedzą... Robię, co mi się w życiu podoba, ale tylko tak żebym mógł potem w lustrze... spojrzeć sobie w twarz.
Jestem inny...bo mam swój styl Jestem inny...bo zawsze jestem sobą Jestem inny...bo mam swój świat Jestem inny...bo mam swoich znajomych innych niż Ty masz Jestem inny...bo lubię inne rzeczy niż Ty Jestem inny...bo czasami lubię samotność Jestem inny...bo patrzę na świat inaczej niż Ty Jestem inny...bo nie jestem taki jak Ty Jestem inny...bo mam pomysły na które Ty byś nigdy nie wpadł Jestem inny...bo mam swoje zdanie
Gdy jestem zły krzyczę... Gdy jest mi zile płacze... Gdy jestem szczęśliwy mówię o tym otwarcie... Gdy źle robię powiedz mi... Gdy kiedyś zbłądzę sprowadź mnie na właściwą drogę... Dookoła ludzie chcą mnie oceniać!! Nie widzą serca, nie widzą duszy, Nie widzą tego co w mej głowie huczy!! Co moje usta mówią a co moje odbierają uszy!!
^^JESTEM: Zawsze sobą...^^ ^^KOCHAM: Całym sercem...^^ ^^CZEKAM: Na cud...^^ ^^PRZEBACZAM: Bo człowiek uczy sie na błędach...^^ ^^CIERPIĘ: Często...^^ ^^BOJĘ SIĘ: Utraty kogoś bliskiego...^^ ^^PRAGNĘ: Miłości...^^ ^^BRAKUJE MI: Wolnego czasu...^^ ^^SZUKAM: Szczęścia...^^ ^^WIERZYĘ: Że życie może być piękniejsze...^^ ^^UFAM: Najbliższym...^^ ^WIEM: Że szczęście jest blisko...^^ ^^UCIEKAM: W świat marzeń, gdy jest mi źle...^^ ^^TRACĘ: Cierpliwość...^^ ^^ZNOSZĘ: Każdy dzień...^^ ^^POTRZEBUJE: Tylko ?...^^ ^^WĄTPIĘ: Nie raz w sens swego życia...^^ ^^NISZCZĘ: Złe wspomnienia...^^ ^^MARZĘ: O dniach spędzonych z ?...^^ ^^PŁACZĘ: Bo każda łza przynosi ukojenie...^^ ^^BYWAM: Złośliwy...^^ ^^NIE LUBIĘ: Smutku...^^ ^^LUBIĘ: Motylki w brzuchu...^^ ^^UMIEM: Wybaczać...^^ ^^CHCĘ: Szczęścia...^^ SZCZĘSCIE JUZ MAM KOCHAM CIE MARKU CAŁYM SERCEM...
niedziela, 28 grudnia 2008
POZNANIE ALEX20 CZYLI MARKA
POZNANIE ALEX20 Najgorsze jest zaczac zawsze jakies opowiadanie ale zaczne od tego ze załozyłem sobie konto kiegyś na takim portalu fellow i wchodziłem tam zatko bo nie było nic tam ciekawego wszyscy ino pisali prywatne wiadomosci na jeden temat tyyyylko każdemu sex w głowie przeciez to niejest najwazniejsze w życiu co nie. Asz 4 lub 5 grudnia wszedłem na fellow i szukałem sobie po profilach chłopaka mówiłem moze znajde kogoś bo byłem singlem a ile idzie byc co hmmm i wpisałem sobie ślask i wyskoczyło mi 69 pod stron duzo i tak chodziłem i zobaczyłem wszystkie i zostawiałem niekturym prywatne wiadomosci i odpisał jeden chłopak jak pisał domnie sms bo zostawiłem mu numer tel to pamietam i napisał mi cos takiego pamietam to jak dzis czesc jetem alex20 z fellow zostawiłeś mi swój numer odpisz nie kojażyłem go zbytnio no bo zobaczyłem przeciesz 69pod stron, i mu ospisałem i zaczelismy pisac do siebie sms-y spytałem sie go czy ma ochote na spotkanie i odpisał tak jak bende miał czas bo on ma zawsze hmmm pomyslałem fajnie i powiedziałem mu ze chce sie z nim spotkac i spytał sie mnie czy przyjde po niego pod szkołe ja powiedziałem tak ze przyjde i to był 9 grudnia 2008r. godzina 17.00 jak juz go widziałem to mogi mi sie uginały a w brzuchu miałem mrowienia nie gadaliśmy długo wszedlismy do tranwaju i pojechalismy ja wysiałem dwa przystanki dalej a on pojechał do domu chłopak był i jest cudowny jak szepnoł mi do ucha jedno słówko sorki ale niepamietam goo przykro mi, ale jak mi szepnoł to asz mi tak fajnie sie zrobiło ludzie nanas patrzyli heee ale było fajnie ja wysiadłem z tego tranwaju on pojechal dalej do domciu pisaliśmy puzniej na gadu gadu chyba z 5 godzin jak sie nie myle ale to zleciało jak 5 minut było fajie . Spotkalismu sie znów na drugi dzien to była środa pamietam tez to dobże zrobiiśmy sobie fajny spacerek i pamiętam jak go pocałowałem pierwszy raz na ulicy odwzajemnił ten pocałunek, świetnie sie całuje pamiętam jego słowa po pocałunku JAK FAJNIE... no bo było cudownie szliśmy i szliśmy asz odprowadziłem go na tranwaj i pojechał byłem szczęsliwy i jestem szczesliwy i to bardzo on mnie tak uszczesliwia swoją osobą jest poprostu całuśny jak on to mówi.... 
Spotkaliśmy sie ponownie w Piatek 12.12.2008r. poszliśmy do szuflady15 w Chorzowie wypiliśmy jak pamietam kole i poszlismy na spacer ta data jest do zapamietania w tym dniu powiedziałem mu czy w tak krutkim czasie idzie sie zakochac czy moze to było chwilowe zauroczenie ale zdałem sobie spawe ze chyba niejest to zauroczenie ino miłośc powiedziałem mu ze przyciągnoł mnie do siebie jak magnez całowaliśmy sie miedzy czasie było cudownie i ta nasza rozmowa trwała troche długo asz złonczyliśmy sie w partnerstwo za każdym razem co sie z nim całuje myśle sobie gdzie on był to samo jak sie na niego patrze tak przystojny chłopak i był sam nooo ale ciesze sie bo jest mój i tylko mój. odprowadziłem go puzniej na tranwaj byłem tak szcześliwy ze zasnac nie mogłem cały czas myslałem tylko o nim. W sobote zaproponowałem mu czy pojedziemy do SCENY w katowicach powiedział ze chentnie bawiliśmy sie do rana tam z nim mugbym tanczyc i tanczyc bo swietnie tańczy weszliśmy tam chyba o 17.30 a wyszlismy dopiero o 4.30 jak sie nie myle ale było fajnie nawet jak cała kola znalazła sie na moich spodniach naszczecsie to wyschło bo wygladało to jakbym sie zesikał heeee w domu byliśmy tak o 6.00 ramo było cudownie... W niedziele spotkaliśmy sie też o 17.00 i pojechalismy do SCC do katowic i poszliśmy do cinema city na dwa filmy na LUSTRA i TO NIE TAK JAK MYŚLISZ KOTKU, lustra to był horror ale sie troche bałem a ten drugi po była komedia polska ale superr była, polecałbym ją każdemy cały weekend spendziłem z moim kotkem było super... ale miendzy czasie myślałem o zrobieniu sobie kolczyka w brwi i alex20 czyli Marek bo tak ma na imie powiedział ze ładnie bym wygladał ale ja bardziej chciałem w jenzyku ale nie mówiłem mu tego bo niechciałby aby sobie coś omnie głupiego pomyslał ale jak zrobiłem sobie ten kolczyk w brwi (15.12.08r.) to pomysłałem ze spytam sie marka czy sie moge zdobic w jenzyku napoczątku sie nie zgadzał ale puzniej sie zgodził co mu zato bardzo dziekuje i w końcu 18.12.08r. pojechałem zrobic sobie kolczyk w jenzyku ale fajnie fakt mały ból był ale przeszło poszłem z Markem do szuflady15 pogadaliśmy sobie pokazałem mu kolczyk w jenzorku. Nastepny weekend był prawie udany heee ale to juz opowiem nastepnym razem ok bo juz chce mi sie spac paaa TE OPOWIADANIE BYŁO NA PRAWDZIWYCH FAKTACH NIC ZMYLONEGO
OMNIE ALE...
CIEKAWE NO NO Ogólnie jestem bardzo spokojnym człowiekiem, nie okazuję zbytnich emocji. Zbieram je wręcz w sobie i czasem jest tak, że jak się tego dużo uzbiera, to wszystko zaczyna mnie wkurwiać. Pewnie każdy to zna. Oto kilka przykładów:
1. Gołębie. Nie dość że mam cały obsrany balkon i parapet, to jeszcze się zagnieździły gdzieś pod dachem i od 5.00 rano napierdalają gruchu...gruchu... kurwa GRUCHU! Ja pierdole wkoło tyle zajebistych lasów, łąk chuj wie czego a one muszą mi napierdalać od rana nad uchem. Szykuję proso z arszenikiem.
2. Kolejka w kebabie. Kiedy kurwa nie pójdę na kebab to jest tam od chuja ludzi. Jak przechodzę po prostu obok- pusto. Ale gdy się już wybiorę, zawsze kolejka aż na zewnątrz. Kurwa. Dzisiaj myślę sobie. Zrobię ich w chuja, pójdę o 13.00. Ludzie są w pracy, dzieci w szkołach menele jeszcze śpią... Idę a tam już daleka widzę 15 metrową kolejkę. Akurat maturzyści byli po egzaminie...
3. Służba zdrowia. Wypierdoliłem się o krawężnik jak byłem najebany. Fakt- moja wina, trzeba było nie chlać. Rano wstaje, patrzę- lewa gira 2 razy większa. Myślę nie ma co trzeba iść do lekarza. Oczywiście nie mogę iść od razu do chirurga bo muszę mieć jebane skierowanie. Żeby dostać skierowanie, trzeba się zarejestrować, jak nie- trzeba czekać . Kurwa czekałem 3 godziny. Alleluja mam skierowanie. Idę cały zadowolony do chirurga, wchodzę, patrzę- w poczekalni mafia geriatryczna- 15 moherów. Myślę nie ma chuja czekałem 3 godziny, poczekam i dłużej. Czekałem ponad 2... Prawdziwe wkurwienie ogarnęło mnie jednak dopiero gdy usiadłem przy drzwiach gabinetu i usłyszałem jak wygląda wizyta mohera u lekarza. - Panie doktorze a moja córka to w stanach jest... - Panie doktorze a mojemu Władkowi w uszach szumi (u chirurga) - Panie doktorze jaka ładna pogoda... - Panie doktorze pomyślałabym kurwa o ludziach którzy czekają w kolejce i nie pierdoliła przez pół godziny o dupie maryni. A totalnie mnie wkurwiło jak po 7 godzinach czekania (razem licząc) dostałem UWAGA... okład z Altacetu... Poczułem się jak ktoś naprawdę wyjątkowy
4. Menele w autobusach. Niby taki bamber też człowiek, może jeździć autobusem... Ale mógłby kurwa chociaż raz do roku umyć dupę. Ja rozumiem ZIMA. Piździ, wieje, nie ma gdzie się umyć. Ale na wiosnę mógłby chociaż zamoczyć dupę w jeziorze, stawie, fontannie.... kurwa gdziekolwiek. Ludzi od skurwysyna, ścisk taki że nie ma jak oddychać a tu wpierdala się śmierdzący żur z reklamówką i staje obok Ciebie jak gdyby nigdy nic... Ja pierdolę trochę samokrytyki.
5. Katar sienny. Jak ktoś wie co to, to nie muszę komentować. 3 dni już mnie męczą fluki. Wiecznie mi kurwa cieknie z nosa. Jem i mi gile ciekną. Uczę się- gile. Sram- gile. Nie dość że muszę wycierać dupę to jednocześnie nos. Jakbym wiedział co to pyli, to bym wyjebał te drzewa w chuj. Chociaż kto wie... Może to te wyżej wymienione gołębie...
6. Biochemia. Ja pierdole to chyba główny powód mojej wypowiedzi. Wiecznie przez nią chodzę wkurwiony. Studiuję kierunek medyczny i rozumiem- biochemia jest potrzebna. Ale ja pierdole na chuj wkuwać całą książkę na pamięć? 800 stron popierdolonych wzorów, zjebanych cykli i pojebanych nazw? Jeszcze żeby tam była jakaś logika. Żebym po nazwie mógł wywnioskować jak to "coś" narysować. Ale co Wam mówi nazwa: 5-amino-4-karbamoiloimidazolorybozylo-5'-fosforan?? Rozumiem może niektórzy z od razu mają przed oczami ten wzór. Ja niestety kurwa nie.
7. Właściciel stancji. O tym to bym kurwa książkę napisał. Dwa słowa KUTWA, DZIAD. Ogólnie chodzi o to że w mieszkaniu jest sprzęt z czasów świetności Gierka, a ten debil uważa że to normalne. Np: mamy 25 letnią lodówkę z ruską nazwą (nie potrafię przeczytać) chodzi mniej więcej tak jak motorynka marki "Romet" z ujebanym tłumikiem. Jak się raz rozjebała, dzwonę do niego i mówię: - Dzień dobry. Lodówka się zepsuła... - No ja nie wiem przecież to ELEGANCKA lodówka. Zepsuliście, to teraz naprawcie. Jak kazał tak zrobiłem. Zajebałem butem 4 razy i działa. Inna sytuacja: - Dlaczego nam pan doliczył 100zł do rachunków po wakacjach? - A bo posprzątałem mieszkanie. Świetnie kurwa to ciekawe jaką sobie policzył stawkę za godzinę- 50zł? Jeszcze lepsze: - Muszę was policzyć za wykładzinę w kuchni, bo porobiliście w niej dziury OBCASAMI. - Ile to będzie? - 218zł - A kiedy pan położy nową? - Nie położę - Jak to? - Bo znów zniszczycie No i gadaj z debilem...
niedziela, 21 grudnia 2008
Święta Bożego Narodzenia

Święta Bożego Narodzenia
Zbliżały się kolejne Święta Bożego Narodzenia, tak bardzo przeze mnie nie lubiane. Cały nastrój świat był wspaniały, wszędzie pełno ozdób, ludzie dookoła tacy jacyś weseli. Mnie jednak przeszkadzała cała szopka bożonarodzeniowa, odprawiana w naszym domu. Święta spędziliśmy we trójkę, zawsze tak było, odkąd pamiętam, i przez 16 lat nic się nie zmieniło. Może wynikało to z tego ze tato był ciągle zapracowany, a mamy nie było praktycznie nigdy w domu. Dlatego też , do nas nigdy nikt nie przyjeżdżał, zupełnie tak jakbyśmy nie mieli żadnej rodziny. Z babcią widywałem się bardzo rzadko mogę powiedzieć że wcale. Nie powinno was zatem dziwić to, iż święta były dla mnie kolejnym znakiem tego, że nie mamy nikogo wokół siebie. Drugim powodem mojego nie najlepszego ogólnego samopoczucia, Który mnie raczej wcale nie opuszczało był fakt, iż czułem się inny i odmienny. Nie tylko z tego względu, że nasza rodzina była uważana za odludków, ale też i z tego, że czułem się inny. Czułem że chłopacy to jest cos co mnie teraz znacznie bardziej interesuje niż jakieś marudne dziewczyny. Chciałem znaleźć kogoś z kim mógłbym o tym pogadać, mało tego, byłem zdecydowany na coś więcej. Często w nocy kiedy kładłem się spać, i zaczynałem walić sobie konia, wyobrażałem sobie jakby to było, przeżyć z kimś noc, z kimś podobnym do mnie. Często też wręcz zastanawiałem się, nad jakimkolwiek podkuszeniem losu w tym kierunku. Moje nocne pomysły, nie były tylko pustymi myślami, zamierzałem wprawić to w najbliższej nadarzającej się sytuacji w czyn !!!! Nic nie zapowiadało zmiany naszych stałych "obrzędów" w te Święta. Na szczęście bardzo się myliłem!!!!!!!!! Dwa dni przed wigilią tato zapowiedział oficjalnie, że te święta spędzimy poza domem, SAMI (tak jakbyśmy kiedykolwiek spędzali je z kimkolwiek). Tato opłacił nam wyjazd w góry, do Zakopca. Przyznam szczerze, że ucieszyła mnie ta wiadomość, pobiegłem do swojego pokoju, i zacząłem się pakować, już wieczorem siedzieliśmy w pociągu do Zakopanego. Po dotarciu na miejsce, ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu, okazało się że rodzice mieszkają na pierwszym piętrze w pokojach "dwójkach" a ja dopiero na trzecim, w "jedynce". Fakt, że przez kilka dni mogłem pobyć niby blisko nich, a jednak samemu, sprawił mi dużo frajdy, zwłaszcza kiedy okazało się, że moim sąsiadem jest chłopak w moim wieku:) Miał jasne blond włosy, i był wyższy odemnie, raczej niezbyt dobrze zbudowany za to bardzo przystojny. Bardzo spodobał mi się od pierwszego momentu kiedy widziałem jak wychodził z ubikacji. Postanowiłem zrobić wszystko aby te święta były tym czego pragnąłem od dawna, a ten chłopak tym kimś o kim marzyłem podczas praktycznie codziennych wieczornych obrzędów masturbacji w moim łóżku. Swój plan zacząłem od zapoznania się z nim. Okazało się to znacznie łatwiejsze niż sądziłem, po zwykłym przedstawieniu się (miał na imię Michał) zaprosił mnie do swojego pokoju, gdzie stał....... laptop. Hmmm jakiś bogacz pomyślałem, co prawda nam kasy też nie brakowało, no ale jeszcze na własnego laptopa stać mnie nie było. Zaczęliśmy zwykłą gadkę szmatkę: o szkole, o tym gdzie mieszkamy, czym się interesujemy. Bardzo dobrze mi się z nim gadało, wyczuwałem od niego coś, co mnie do niego ciągło. Zaraz po pierwszym spotkaniu wróciłem do pokoju i zacząłem brać mojego małego, który był już w stanie gotowości. Już kiedy wychodziłem, a on odprowadzał mnie do drzwi, cos zaczęło mi się w bokserkach dziać. Teraz mój ptaszek był twardy i gotowy do akcji. Zacząłem go dotykać, najpierw delikatnie samej główki, potem lekko pocierać, w końcu, lekko nakremowałem moją wisienkę, i zacząłem gładzić ją palcem. Sprawiało mi to dużą frajdę, zwłaszcza że wyobrażałem sobie że to Michał mi tak masuje. Zacząłem sobie trzepać coraz szybciej myśląc tylko o Michale, poleciałem bardzo szybko. Podczas kolacji widziałem Michała. Uśmiechnął Się do mnie, po chwili wyszedł do góry. Postanowiłem po skończeniu posiłku, odwiedzić go w jego pokoju. Pukałem ale nikt nie otwierał, wszedłem więc "bez zgody", w środku nikogo niebyło. Laptop stał na stoliku, włączony, mało tego na pasku zwinięty był czat. Chciałem tylko zobaczyć z kim to "mój" Michałek sobie gada . Byłem w szoku kiedy otworzył mi się gejowski czat!!!!!!!!!! Lekko nawet mnie to za szokowało, wybiegłem do ubikacji, aby go poszukać i pogadać. Wchodząc do łazienki , usłyszałem odgłos używanego lejącej się wody w prysznicu. Zawołałem Michała. Odezwał się szybko. -Jak chcesz to właź do mnie, jeszcze się nie kąpałem , a razem mniej wody zużyjemy. Wiedziałem, że to będzie szansa. Pomyślałem "teraz albo nigdy" zaglądałem do środka Michał stał nago - mył się. Kutaska miał wspaniałego. Pod wielką puszczą włosów krył się mały robaczek. Ucieszyłem się i szybko śćiągnąłem swoje ubranie i wszedłem. Wtedy Michał zamknął nas na klucz. Przybliżył się do mnie , otarł swoim małym o mnie i..... wziął szampon który stał za mną. Nie wiedziałem co ze sobą robić, ale To Michał przejął inicjatywę. Jego penis stawał się sztywniejszy i większy, chyba nawet od mojego. Zaczął sobie walić konia, I się uśmiechnął, spytał mnie czy chciałbym mu pomóc. Zgodziłem się bez wahania. Wziąłem jego gruchęw dłonie i zacząłem szybko walić, nie musze chyba wspominać że i mój penisek stał sztywno. Michał wiedział o tym dlatego, również zaczął trzepać mi konika. Nie chciałem jednak na tym poprzestać , zniżyłem się lekko, i wziąłem jego całe przyrodzenie w usta. Poczułem że to jest to. To czego tak od dawna pragnąłem, miałem super kutaska w ustach i mogłem go obciągać do woli słysząc pojękiwania Michała, sprawiłem mu chyba duża przyjemność, bo zaczął gładzić mnie po głowie, głaskać i ruszać swoim tyłeczkiem. Wpychał go coraz głębiej, a ja lizałem i waliłem mu jednocześnie, aby zaprowadzić go na szczyty rozkoszy. Poleciał po kilku minutach. Wytrysk miał potężny, a całe nasienie wziąłem do buzi wstałem i zacząłem go całować. Jego sperma, rozpłynęła się po jego ustach, jak też i po moich. Michał szybko jednak wziął się do pracy, i zaczął mnie uszczęśliwiać. Jedną dłonią masował mój odbyt, jeździł po nim palcem czasem lekko go wpychając, drugą zaś walił mi konika, często biorąc go do ust. Po chwili juz nie trzepał, a juz muskał moja czerwoną główkę samym języczkiem, brał tylko wisienkę do ust i mocno jeździł językiem po niej. Poleciałem równie szybko jak on. Również wziął me nasienie do ust, jednak całe je połknął wstał i pocałował mnie w usta. Czułem ze to było coś wspaniałego. Jednak szybko się skończyło. Poczułem się głupio, że to już koniec. Po raz kolejny byłem w błędzie. Na moje pytanie do Michała czy jeszcze zrobimy to w ciągu kilku następnych dni odpowiedział: -Pewnie, przecież to dopiero początek, czekam u siebie za 30 minut. Po czym wziął założył na siebie szlafrok, i wyszedł do swojego pokoju. Chyba nie musze pisać co działo się przez kolejne dni.........................
tylko dla zainteresowanych
Nauka dobroci...
Jeden z moich najlepszych dni wydarzył się w wakacje 2003. W .lipcu miałem kończyć 18 lat. W czasie wakacji przyjechał do mnie kuzyn o 3 lata młodszy, który przyznał mi się, że lubi chłopców. Ja powiedziałem mu, że także lubię chłopaków i że jutro będziemy cały dzień sami w domu, więc możemy coś fajnego porobić :P. Zaprosiłem również mojego kumpla geja - 18-letniego Tomka. Nadszedł dzień, w którym mogliśmy porównać swoje członki i pobawić się nimi, ja i mój kuzyn Paweł byliśmy już przygotowani. Byliśmy sami w domu i czekaliśmy na Tomka. Około godziny 10 przyszedł, Ale nie sam. Przyprowadził ze sobą trzech swoich kumpli, których poznał Podczas wcześniejszych wakacji, i którzy też byli gejami. Maciek - 17 lat, Piotrek - 19 lat Kacper - 18 lat. Ponieważ wiadomo że na początku zawsze jest ciężko zacząć, bo każdy czuje się zawstydzony, ja zaproponowałem, że wejdziemy na gejowskie strony internetowe. Wszedłem na stronę o penisach. Powiedziałem: No to dobra chłopaki jest na 6, tak więc może być fajna zabawa. Mamy na to gdzieś 7 godzin, więc zaprezentuję wam moją wizję dzisiejszego spotkania. Będzie ono wyglądało następująco: na początku wszyscy rozbierzemy się do naga, później będziemy wszystko porównywać (wzrost, wagę, penisa), później będziemy walczyć na rękę i zorganizujemy zapasy, oczywiście wszyscy nago, systemem każdy z każdym. Wszyscy się na to zgodzili, więc wyciągnąłem miarkę i wagę i po kolei mierzyliśmy i ważyliśmy się. Na początek najmłodszy Paweł, 15 lat, 177 cm, 50 kg i 12,5 cm penis, zarost na penisie jeszcze rzadki. Kolejny był Maciek, 17 lat, 176 cm, 68 kg, 18,6 cm penis, zarost na penisie dość mocny. Tomek, 18 lat, 184 cm, 58 kg, 17,2 cm penis, zarost na penisie słaby. Ja, 18 lat, 180 cm, 55 kg, 17,7 cm penis. Leciutki zarost, najmniejszy ze wszystkich, ponieważ tydzień wcześniej ogoliłem sobie włosy łonowe. Kacper, 185 cm, 67 kg, 18,1 cm penis, mocny zarost. Piotrek najwyższy i najlepiej zbudowany, 19 lat, 200 cm, 96 kg, 22,8 cm penis, ale słaby zarost ponieważ też wcześniej golił. Po porównaniu wszystkiego dobraliśmy się w pary: Paweł z Maćkiem, Ja z Tomkiem i Kacper z Piotrkiem. Walczyliśmy na rękę i oczywiście wygrał Piotrek, tak samo jak w zapasach. Po tym wszystkim w tych samych parach zaczęliśmy robić sobie loda. Po pierwszych wytryskach waliliśmy sobie konia a każdy mógł pomacać i wziąć do buzi fiuta którego chce oczywiście najczęściej wybierany był kutas Piotrka który mierzył blisko 23 cm, a to naprawdę dużo. Bawiliśmy się super, jednak ja trochę się zawiodłem, ponieważ myślałem, że mój fiut będzie największy albo co najmniej drugi wśród grupy. Niestety przeliczyłem się, dlatego też później zacząłem ćwiczyć i mój fiutek jest teraz większy, a jaki a tego wam teraz nie powiem... Może to trochę dziwne, ale uwielbiamy sobie wszystko mierzyć, porównywaća Radzę wam też spróbować a fajna zabawa. Nauka Dobroci Nauczycielem był mój kuzyn starszy ode mnie o 5 lat Jak miałem 8-9 lat to chodziłem na naukę pływania .... i po lekcji zostałem z nim w szatni wiec on to wykorzystał :) Powiedział ze chce mnie czegoś nauczyć....Ja pomyślałem...Hmmm nie wiem, czego.... on powiedział żebym poszedł z nim do łazienki . Weszliśmy do łazienki. On zamknął drzwi na klucz. i od razu zdjął swoje i moje gacie . Ja ze zdziwieniem zapytałem, co robisz....?? On powiedział ze jest starszy ode mnie i musi mnie czegoś nauczyć - powiedział. Zaczął mnie doprowadzać do wzwodu. Poprzez dotykanie mojego przyrodzenia...:) Nagle to moje ukochane coś urosło i miało jakieś 10 cm :) kuzyn zaczął mi ściągać napletek i zasuwać. Spodobało mi się to :) robił mi to jakieś 3 minuty, po 3 minutach dostałem orgazmu. Pierwszy raz miałem to uczucie, wtedy jeszcze bez wytrysku .:). Pamiętam ze jęczałem głośno a oni mnie uciszali. :) Potem powiedział ze ja mam mu zrobić to samo :P i tez zrobiłem hihi. Jakieś 5 minut mu waliłem i nagle z jego 16 cm fiutka wyleciała gorąca, krystaliczna sperma. Kazał mi ją powycierać z mojego i jego ciała. Było super. On powiedział: "Na dzisiaj koniec lekcji, trzeba się zbierać do domu. Siedzimy tu już jakieś 10 minut." Więc wyszliśmy nago z łazienki do szatni gdzie byli inni chłopacy. Wszyscy się na nas patrzeli jak na gejów gdyż obaj wyszliśmy z łazienki i to nago :P . Mój kuzyn wytłumaczył ze musiał mnie czegoś nauczyć - walenia :P. A reszta chłopaków się zaczęła śmiać i powiedzieli ze na następnej lekcji mogą mnie uczyć czegoś innego ale w grupie :p. Ja się zgodziłem :) Po tej lekcji jak tylko przyszedłem do domu to od razu poszedłem do łazienki i zdjąłem gacie i zacząłem się masturbować. Poznałem co dobre:) Po następnej godzinie kursu pływania poszliśmy do szatni. Już grupą chyba z 6 chłopaków w wieku od 13-16 lat :) ja byłem najmłodszy :) koledzy zamknęli drzwi wejściowe na klucz. Weszliśmy pod prysznice mój kuzyn powiedział do mnie, żebym pokazał czego się nauczyłem. Wiec zacząłem. Pokaz trwał jakieś 4-5 min. Potem zacząłem się robić czerwony i krzyczeć Z rozkoszy :) Oni powiedzieli ze ładnie ale jeszcze trochę praktyki i będzie Ok gdyż podczas walenia fiutek mi trochę flaczał, ale to przez to, że jeszcze byłem młody . Następnie kuzyn powiedział: "Kto chce go czegoś nauczyć??" Zgłosił się Maciek (14 lat). Kuzyn powiedział: "Wejdź z nim do łazienki, daj mu lekcje ;) hehe" Weszliśmy do łazienki, Maciek zdjął mi gacie i zaczął dotykać intymnych części ciała. Mój kutasek od razu zareagował. Stanął do boju :) Maciek wziął mojego kutas do ust i ciągnął tak mocno jak tylko mógł. Ja po prostu odpływałem z rozkoszy . Było mi tak milo jak nigdy dotąd. Nie doprowadził mnie do orgazmu specjalnie, bo chciał pokazać kuzynowi czego mnie nauczył. Wyszliśmy z łazienki ja nago a on w kąpielówkach. Kuzyn się zapytał: "A Ty co Maciek nie dałeś mu zrobić tego samego co ty mu robiłeś??" Maciej powiedział: "Nie, bo to co mu pokazałem to ma robić tobie". OK. "Mój drogi kuzynie chodź tutaj i pokaż, czego cię Maciuś nauczył... On wyjął swojego z gaci , ja podszedłem i zacząłem mu ciągnąc . Ciągnąłem mu jakieś 2-3 minutki i nagle wystrzelił mi prosto w twarz i do gardła . Ja się zadławiłem .. Zacząłem kaszleć :) a oni się śmiali .. ale było fajnie. Poznałem to co dobre i jestem zadowolony z tego . We wakacje jak mój kuzyn i ja mamy wolne , chodzimy na pobliskie pola i się razem masturbujemy . Jest super. Albo jak rodziców nie ma w domu to organizuje Masturbat-party :) i przychodzi kuzyn i Maciek i jeszcze jeden przyjaciel mojego kuzyna .Teraz masturbuje się nawet kilka razy dziennie. Nie mogę się powstrzymać. Kocham masturbacje i wiem ze nie przestanę tego robić ... PROSZY PAŃSTWA TE OPOWIADANIE NIEJEST PRAWDZIWE INO WYMYŚLONE DLATEGO SA TAM BŁĘDY JAK BENDZIE SIE PAŃSTWÓ PODOBAC TO WRZUCE JESZCZE POZDRAWIAM...
|
|